poza praktykami wrześniowymi adepta sztuki nauczycielskiej czekają jeszcze praktyki śródroczne. Z czym to się je?
Są wyznaczone 2 dni w tygodniu, w które trzeba się stawić do szkoły (w naszym przypadku podstawowej) na praktyki. Ponoć minimum do wyrobienia to 4 godziny tygodniowo.
Co się tam robi?
Hospitujemy lekcje, prowadzimy lekcje, omawiamy przygotowane konspekty i przeprowadzone lekcje. Są osoby, którym się poszczęściło i wychodzą z dzieciakami do kina, na łyżwy.
Jeszcze jedna wiadomość: nasza prowadzona lekcja będzie kiedyś hospitowana przez metodyka z Uczelni, aby dostać ocenę za praktyki.
Napiszcie więcej w komentarzach (osobnych postach?) o tym co się dzieje jeszcze na takich praktykach
wtorek, 25 listopada 2008
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)