środa, 10 września 2008

a co to za pani?

szok? nie, raczej dziwny stan euforii, w który wprowadzają cie kolorowe mury szkolne pozaklejane zdjęciami, gazetkami i plakatami... rozbawienie, kiedy gibasz się na boki, aby nie uderzyć biodrem młodego człowieka plątającego się pod twoimi nogami... ten niesamowity gwar na korytarzach i jeszcze większy w pokoju zwanym nauczycielskim :]

taki jest ten pierwszy dzień w szkole

urocze i pełne zainteresowania spojrzenia młodocianych podopiecznych, uśmiechy zachęcajace nauczycieli, których znasz skądinąd a moze i ze szkoły? pani MG, moja nauczycielka informatyki z gimnazjum wyraziła zdumienie, że już mam praktyki i że ten czas tak strasznie szybko leci...

pierwsze leckje hospitowane nie przyprawiają mnie o zbyt wielki dreszczyk emocji, w przeciwieństwie do lekji prowadzonych... zapewne :] niemniej przebiegały one pod znakiem emocji radości, zdziwienia a czasem rozbawienia i przede wszyskim skupienia. hospitacje zaczęłam od 3 lekcji, po krótkiej rozmowie z panią woźną, która zapewne 'wie wszystko o szkole jako zbiorowisku osobowości'. na pierwszy ogień klasa 4, lekcja o liczbach naturalnych. z tego co widzę, nasza prowincjonalna szkółka jest chyba do tyłu.. dzieciaki dopiero odczytuja i zapisują duuuuże liczby! chociaż z opowieści (prywatnych) kacpra wiadomo mi, że u niego też budowało się ostatnio przeróżne liczby z podanych cyfr :] ciepłe uczucia wzbudziła we mnie nauczycielka, która z wielką pieczołowitością zwracała uwagę dzieci na rozróżnienie cyfry od liczby, używając tych pojęć z dużą częstotliwością.

 swoją drogą, w czasie lekcji przejrzałam zeszyt pewnego niesfornego ucznia, który siedział przede mną... jego własność miała bardzo ciekawy charakter, mianowicie zeszyt do matematyki był jakby mini podręcznikiem, gdyż na samym przodzie zawierał spis treści, a na każdej stronie na marginesie wydrukowane były przeróżne informacje dotyczące materiału przerabianego w szkole podstawowej i w gimnazjum! na jednym z pierwszych marginesów zauważyłam napis:

"różnica między cyfrą a liczbą jest taka sama jak między literą a wyrazem"

coś w tym jest :]

tak jak wyrazy są wszędzie wokół nas, tak i liczby otaczają nas z każdej strony. przy okazji podawania przez nauczycielkę ciekawostek o dużych liczbach uczniowie bardzo się pobudzili, kiedy mogli podać różne fakty dotyczące Gwiazdy Polarnej!

!! pamiętajmy, aby pokazywać szczególnie tym najmłodszym matematykę wokół nas!!

taka mała refleksja :]

same tematy lekcji i ich realizacja na dziś nie były powalajace i niesamowicie ciekawe (4 klasa: budowanie liczb wielocyfrowych o podanych własnościach, 6 klasa:mnozenie ułamków i liczb mieszanych- rozwiazywanie zadań tekstowych), jednakze kilka incydentów urzekło mnie swoją niecodziennością...

podczas mojej drugiej lekcji hospitowanej dzisiejszego dnia nauczycielka po przywitaniu się z klasą poprosiła uczniów o odwrócenie sie i przywitanie się ze mną, na co jedna dziewczynka bardzo zaintrygowanym i donośnym głosem spytała: "a co to za pani?". niestety, nikt jej nie odpowiedział...

na lekcji 6 klasy pewni chłopcy w pierwszych łąwkach zachowywali się niesamowicie nieznośnie, kręcili się, chichotali, włazili pod ławkę... przez moment patrzyłam w ich kierunku i pokręciłam delikatnie głowę na znak dezaprobaty dla ich zachowania, kiedy akurat odwrócili się i zerkali w moją stronę. nie minęło kilka minut a jeden z nich wstał z ławki i niby to podszedł do kolegi w ostatniej ławce i niepostrzeżenie położył na moja ławke kulkę papieru!

'ocho! zaczyna się!' pomyślałam lekko zmieszana i zaintrygowana, udałam jednak obojętność wobec tej karteczki. czytanie jej czy nawet samo jej wzięcie do ręki nie byłoby chyba zbyt dobrym posunięciem pedagogicznym.. zresztą nie wiem... tak czy siak, pod koniec lekcji wsunęłam ją w mój kajecik, bo ciekawość mnie niesamowicie zżerała, cóż to dziecko tam napisało...

otworzyłam w domu...

"nie powie pani co pokazałem prosze :( "

napisane niewprawnym chłopięcym pismem! myślałam, że sie popłaczę ze śmiechu! cóż, swoją drogą nawet nie mam pojęcia co mogłam takiego widzieć co on komuś pokazywał! a moze mnie!? czy fakt, że niczego nie zauważyłam jakoś źle świadczy o moim zmyśle spostrzegawczości?

ocenę pozostawiam czytelnikom...

1 komentarz:

Elwis pisze...

Z prywatnych moich opowieści wynikało że dzieci budowali liczby z przeróżnych cyfr, ale "budowanie liczb o podanych właściwościach" jest trzecim tematem w rozkładzie materiału dla klasy IV. Czyli z tego wynika, że wszystko idzie zgodnie z planem :P :P

BTW: Muszę to napisać:) Jednym z zadań na tej lekcji było wybranie sobie czterech cyfr i wypisanie jak największej ilości liczb czterocyfrowych (cyfry nie mogły się powtarzać). No i później nastąpiły kolejne pytania: "kto ma więcej niż 10?" (kilka rąk w górze), "Kto ma więcej niż 15" (już troszkę mniej rąk w górze), kto ma więcej niż 20 (została jedna uczennica z podniesioną ręką), "ile masz?" - odpowiedź: "24" :D

Wypisała "na żywioł" w około 4 minuty wszystkie 24 liczby. Mi robienie tego schematem zajęło prawie dwie... ;);)