środa, 24 września 2008

w wirze...

w wirze nauczania, w wirze pisania konspektów
tak po tych przeżyciach wrześniowych stwierdzam, że nie warto mieć "kampanii wrześniowej" gdy ma się praktyki - z jednej strony trzeba się uczyć na egzaminy, a z drugiej jednocześnie przygotowywać do lekcji i pisać konspekty - dla mnie to było ciężkie przeżycie
końcówka września wygląda u mnie tak, że teraz codziennie będę prowadzić min. 1 lekcje. a właściwie tak się składa, że prawie wszystkie - zrezygnowałam z prowadzenia w jednej klasie 6 (bo mamy dwie szóste) - całkiem sympatyczna klasa, ale nie potrafię powiedzieć czemu mam do nich drobne uprzedzenia - niby nie powinnam się przejmować okrzykami typu "łeee" lub "szkoda" gdy odpowiadam pojedynczym osobom na przerwach, że będę dziś prowadzić lekcję, gdy o to pytają

uwielbiam teraz weekendy, gdy mogę się wyspać :) bo konspekty piszę po nocach, bo w dzień pomagam jeszcze mamie w pracy

dziś sprawdzałam sprawdziany - spełniają sie marzenia z dzieciństwa ;) w punktacji niektórych zadań miałam wątpliwości i musiałam się konsultować z opiekunem. (Jeszcze) chce się dla ucznia zrobić jak najlepiej, szuka się możliwości jak by mu podwyższyć ocenę. Aż niefajnie mi się pisało na dwu pracach ocenę niedostateczną

przez to ciągłe pisanie konspektów myślę, że jak się dobrze już rozpędzę, to mogę zostać pisarką ;) no, na pewno jakimś twórcą ;p

Brak komentarzy: